Blog

Wywiad dla portalu Fasion Biznes

 

 

 

 

„Panny młode są teraz prawdziwymi organizatorkami.” Wywiad z Łucją Zając

Przez

  Tatiana Zawrzykraj 

 -

 

Łucja Zając spełnia marzenia panien młodych o wyjątkowej biżuterii, w której powiedzą sakramentalne „tak”. Każdemu projektowi towarzyszą długie rozmowy, przeglądanie inspiracji oraz dobór odpowiednich materiałów. Projektantka stawia na najwyższą jakość, oryginalność każdego modelu oraz zadowolenie swoich klientek, bo jak wiadomo – to właśnie panny młode są najbardziej wymagające. O zmianach, jakie zachodzą w branży ślubnej, tym, ile panny młode są w stanie wydać na ślubną biżuterię oraz modelu biznesowym marki slow rozmawiam z krakowską artystką. 

Od czego zaczęła się Twoja przygoda z tworzeniem biżuterii?

Przyznam, że to była długa droga, która zaczęła się od szycia, projektowania ubrań i stylizacji sesji zdjęciowych, przez tworzenie zdobnych czepców, aż w końcu ktoś mnie zapytał, czemu nie robię ozdób do włosów. Tak zaczęła się moja historia z samymi akcesoriami na głowę. Następnie z biegiem czasu klientki pytały mnie o to, czy mogłabym wykonać kolczyki, bransoletkę do kompletu. I tak to właśnie się zaczęło.

Mówi się, że panny młode są często najtrudniejszymi klientkami. Zmieniają decyzje co pięć minut i panikują. Jakie są Twoje doświadczenia z tego typu klientem?

Przyznam szczerze, że nie miałam jeszcze okazji spotkać „bridezilli”, czyli panny młodej o charakterze Godzilli, która jest mocno zestresowana, zmienia zdanie i wprowadza nerwową atmosferę (śmiech). Być może samo zdenerwowanie jest przy przymiarkach sukni, a wybór biżuterii jest już samą przyjemnością. Oczywiście bywają klientki bardziej wymagające, ale jestem otwarta na propozycje i cierpliwa, bo przecież ma to być wymarzona ozdoba w tak ważnym dniu. Dlatego też właśnie od samego początku pozwalam na pewną ingerencję w projekt. Niekiedy, aby osiągnąć wymarzony efekt, potrzeba kilku wymienionych e-maili, a innym razem jest to długa korespondencja. Ostatecznie jednak wszystkie projekty kończą się sukcesem, a klientka wychodzi z uśmiechem na twarzy. I przyznam, że zadowolenie przyszłej pani młodej jest dla mnie największą satysfakcją.

Czy było jakieś zlecenie, które szczególnie utkwiło Ci w pamięci?

W pamięć zapadają mi głównie zamówienia z ciekawymi kolorami, tak jak na przykład komplet biżuterii w odcieniach złota i bordo czy też grzebyk w odcieniach szafiru oraz ivory. Zazwyczaj panny młode wybierają dodatki w bardzo stonowanej kolorystyce: blade róże, zgaszone złoto. Tym bardziej cieszę się, kiedy pojawia się nietypowe zamówienie na ślub, przykładowo bardzo duże kolczyki z różami czy bogato zdobiona bransoleta. Jest to dla mnie spore wyzwanie, a przy okazji duża radość z realizacji marzeń klientki.

Czy zauważyłaś ostatnio jakieś wybijające się trendy, które panują w branży ślubnej?

Na szczęście trendy do Polski przychodzą już z niewielkim opóźnieniem i aktualnie modny jest styl rustykalny. Przyznam, że wiele klientek stawia dziś na naturalność, warkoczowe sploty, niskie romantyczne koki. Dość popularny stał się również styl boho z rozpuszczonymi, lekko podkręconymi włosami. W trendach są też bardzo gładkie uczesania, jednak zdecydowanie panie stawiają na naturalny wygląd, czyli luźno upięte włosy w lekkim nieładzie, fale. Oczywiście trendy swoją drogą, ale fryzura nie powinna przytłaczać całej stylizacji. W biżuterii dalej wdzięcznym tematem są dodatki w kolorystyce złotej, ivory oraz brudnym różu. Drugą paletą kolorystyczną są odcienie zieleni ze złotem, charakterystyczne już dla wspomnianego rustykalnego stylu. Zauważyłam też, że pojawił się kolor niebieski, choć na świecie był modny jakieś dwa lata temu. Rzadko panie decydują się na odważniejsze kolory typu szafir czy bordo. W zapomnienie odchodzi również welon. Sporadycznie znajdziemy go u tradycjonalistek.

Przed założeniem swojej marki pracowałaś dla innych brandów modowych. Czy możesz zdradzić, które to były firmy i czym się tam zajmowałaś?

Tak, pracowałam w firmie Mohito, a aktualnie pracuję dla marki Medicine. W obydwóch na stanowisku technologa.

Czy zdobyte tam doświadczenie pomogło Ci w otwarciu własnej marki? Jakie umiejętności nabyte w dużych firmach przydały Ci się podczas kreowania swojego biznesu?

Przyznam, że praca w korporacjach uzmysłowiła mi to, jak nie chcę, aby wyglądała moja firma. Oczywiście nie ma co porównywać mojej niewielkiej pracowni z wielkim biznesem fashion. Zawsze planowałam mieć małą, własna firmę, w której będę wykonywała niewielką liczbę projektów z dbałością o detal, ale przede wszystkim z naciskiem na zadowolenie klientki. Tak więc moje wytwórstwo nie mogło być taśmowe. Każdy projekt jest konsultowany. Wszystkie elementy dobierane są z dużą pieczołowitością, a następnie muszą zostać zaakceptowane. Na to potrzeba czasu, którego w dużych firmach brakuje.

Twojej biżuterii nie znajdziemy w sklepach stacjonarnych, concept store’ach. Z klientkami umawiasz się na spotkania w Krakowie i omawiasz z nimi ich wymarzone projekty. Czy nie myślałaś o ekspansji na Polskę? Czy to filozofia slow skłania Cię do tego typu modelu biznesowego?

Teraz skupiam się na promowaniu mojej marki na całym świecie. Polska od początku była i jest moim podstawowym rynkiem działalności. Większość zamówień przychodzi do mnie z Warszawy czy z innych polskich miast. Takie zamówienia prowadzone są drogą mejlową, czyli same ustalenia, zdjęcia próbek przesyłam do klientek. Jeśli ktoś jest z Krakowa, jego okolic lub akurat przebywa w mieście umawia się ze mną na indywidualne spotkanie, ale jest to bardzo mały procent mojej działalności.

Filozofia slow polega na tym, że razem z klientką pracuję nad biżuterią, która będzie pasowała do sukni, całego charakteru imprezy. Wymieniamy się inspiracjami, tworzymy coś zupełnie nowego, niepowtarzalnego. Niekiedy wykorzystuję elementy z sukien ślubnych, aby dodatki były jeszcze bardziej zgrane z kreacją. I niekoniecznie musi się to odbywać na spotkaniach, ale śmiało można pracować w ten sposób, kontaktując się przy tym z klientkami z całego świata przez Internet. I tak właśnie prowadziłam zamówienia z klientkami z Francji, Niemiec czy Włoch. Oczywiście w swojej ofercie mam również gotowe modele dla pań, które nie mają czasu na stworzenie indywidualnego projektu.


Kliknij tutaj, aby edytować...